Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na wyjątkowe okazje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na wyjątkowe okazje. Pokaż wszystkie posty

12/10/2014

pieczeń z udźca baraniego z warzywami i tzatziki


Grudzień to szalenie pracowity miesiąc! Ten, w którym wszystko chce się dopiąć na "ostatni guzik", zrealizować resztki planów, mieć całość zadań pod kontrolą i ostatecznie - wejść w nowy rok z czystym sumieniem i lekkością. Ale, ale... pomiędzy pracą, szorowaniem obłoconych butów, rozpalaniem w kominku i wycieraniem zamrożonych szyb w samochodzie - warto znaleźć chwilę spokoju, odpocząć od świątecznego szału i oddać się małej rozpuście w ukochanym gronie. Dla mnie taką ucieczką zawsze jest kuchnia. Zima, grudzień, budzą we mnie co roku ochotę na spędzanie w niej długich, pachnących godzin. Dlatego w tej porze roku często biorę się za pieczenie, na które latem nie mam nastroju. Mój ulubiony moment to ten, kiedy zapach unosi się już w całym domu i - wcale nie proszeni o to domownicy - sami z siebie zaczynają zaglądać do kuchni. Sama zawsze robiłam to jako mała dziewczynka, kiedy w kuchni głównie walczył Tata. Zaglądanie przez ramię, kukanie do piekarnika... 
Chcecie dowiedzieć się jak bez użycia słów zaprosić całą rodzinę do stołu? 

Pieczeń z udźca baraniego z warzywami i tzatziki






Składniki:

- ok. 2 kg udźca baraniego,
- główka czosnku,
- świeże gałązki rozmarynu,
- 100 g sera grana padano,
- olej,
- pół szklanki czerwonego wina,
- pieprz, sól,
- 3 marchewki,
- 2 cebule szalotki,
- 4 duże pomidory - najlepiej z gałązką,

Tzatziki:

- 250 ml jogurtu greckiego (gęstego),
- 2 zielone ogórki,
- 3 ząbki czosnku,
- świeża lub suszona mięta (według uznania),
- 2 łyżki soku z cytryny,
- 3 łyżki oliwy z oliwek, 
- sól morska i świeżo mielony pieprz.


* Czosnek obieramy i kroimy w słupki, rozmaryn obrywamy z gałązki,
* udziec nakłuwamy co ok. 5 cm na głębokość ok. 2 cm i w każde nakłucie wkładamy słupek czosnku i kilka listków rozmarynu, a następnie cały udziec bardzo dokładnie solimy i pieprzymy,
* piekarnik nagrzewamy do 170 st.,
* na patelni mocno rozgrzewamy olej, na którym następnie obsmażamy mięso dokładnie z każdej strony - tak, żeby było widocznie zarumienione i chrupiące,
* przekładamy do naczynia żaroodpornego i pieczemy pod przykryciem z winem - długość pieczenia zależy ściśle od wagi udźca - przyjmuje się ok. 15-20 minut pieczenia na każde 0,5 kg mięsa + 10 dodatkowych minut,
* pół godziny przed końcem pieczenia do naczynia wkładamy warzywa - obgotowaną marchewkę, pomidory, nieobrane ząbki czosnku, nieobraną, ale pokrojoną na ćwiartki cebulę, pozostałe gałązki rozmarynu,
* 10 minut przed końcem pieczenia udziec posypujemy tartym serem grana padano i pieczemy już bez przykrycia - tak, żeby ser się roztopił i zrobił przepyszną skorupkę,
* na dużych oczkach trzemy zielone ogórki i porządnie solimy,
* do miski przekładamy jogurt grecki, wyciśnięty przez praskę czosnek, sok z cytryny, oliwę z oliwek, posiekaną lub suszoną miętę, sól i świeżo mielony pieprz,
* po ok. 15 minutach ogórki ostrożnie obmywamy pod zimną wodą i dokładnie wyciskamy, a następnie dodajemy do jogurtowego sosu. 

Udziec barani świetnie smakuje z prostym dodatkiem, czyli pieczonymi ziemniakami. Warto dodać marynowaną w occie czerwoną cebulę, albo konfiturę z cebuli. 

11/19/2014

kotleciki jagnięce marynowane w kolendrze z melisą, jalapeno, guacamole i sosem curry w tortilli

Tym razem kotleciki jagnięce w zupełnie innym wydaniu. Było klasycznie i minimalistycznie, tym razem proponuję odwrotnie - nowocześnie i z małą przesadą. Sposób przygotowania mięsa jest takie sam jak tutaj: http://foodists.blogspot.com/2014/11/kotleciki-jagniece-z-rozmarynowymi.html, różni się natomiast marynatą i sposobem podania. 






Składniki na 4 osoby: 

marynata:
- 12 kotletów jagnięcych,
- 2 łyżki ziaren kolendry,
- 2 łyżki suszonej albo posiekanej świeżej kolendry,
- 5 ząbków czosnku,
- 1 łyżka chilli,
- 1 łyżeczka cynamonu,
- 1 łyżeczka kuminu,
- 2 łyżki przyprawy garam masala (jeśli mamy, jeśli nie - używamy więcej kuminu i cynamonu),
- olej,

sos curry
- 1 jogurt grecki,
- 2 łyżki curry,
- sok z połowy cytryny,
- pieprz, sól

+
- 4 tortille pszenne,
- 1 czerwona cebula,
- 2 papryczki jalapeno (najlepiej surowe, ale mogą być też marynowane),
- listki świeżej melisy albo mięty,
- ok. 200 g guacamole (pasta z awokado - ja robiłam sama, można kupić w sklepie),

* Mięso marynujemy przez minimum 5 godzin w marynacie - ziarna kolendry, posiekane liście kolendry, 3 posiekane ząbki czosnku, chilli, cynamon, kumin i garam masala (jeśli mamy), pieprz, sól, 
* obsmażamy dokładnie na rozgrzanym oleju i wkładamy do nagrzanego do  160 st., piekarnika na 7-15 minut w zależności od preferowanego stopnia wysmażenia,
* tortillę podgrzewamy na patelni bez oleju,
* w miseczce mieszamy - jogurt grecki, sok z cytryny, curry, pieprz i sól,
* upieczone kotleciki podajemy z tortillą, guacamole, sosem curry, świeżą miętą lub melisą oraz plasterkami papryczki jalapeno i czerwonej cebuli,
* jemy tak, jak mamy ochotę i jak nam się tylko podoba - możemy się cali pobrudzić (wskazane!).

11/16/2014

kotleciki jagnięce z rozmarynowymi talarkami z ziemniaków i frytowanymi pieczarkami

Jagnięcina to wyjątkowe mięso - ma charakterystyczny, szczególny i nieporównywalny do niczego smak. Baranina to mięso o jeszcze bardziej specyficznym zapachu i smaku, dlatego nietrudno znaleźć ludzi, którzy jej nie lubią, albo - co gorsza - jedzą, starając się uniknąć jej smaku, czyli np. mocząc wcześniej w mleku. Oczywiście nie ma nic złego w tym, że komuś ten smak nie odpowiada. Ja natomiast, będąc ogromną miłośniczką tego mięsa zastanawiam się - po co w takim razie pozbawiać je smaku? Jeśli ktoś nie lubi -  możne jeść wołowinę, wieprzowinę, drób, dziczyznę. Buntuję się, wyrzucam mleko i staram się przygotowywać to mięso w taki sposób, żeby na przekór tym wszystkim jeszcze bardziej podkreślić jego charakterystyczny aromat. Wszystko dlatego, że mi on właśnie szalenie odpowiada i jak pisałam na początku - czyni jagnięcinę czy baraninę jeszcze bardziej wyjątkową. Smak tego mięsa zawsze pozwala mi się przenieść w jakieś ciepłe, piękne, wakacyjne miejsce, dlatego poza smakiem i zapachem, posiada ono również walory wpływające na poprawę nastroju!Jeszcze jakiś czas temu trudno było znaleźć jagnięcinę i baraninę w markecie, teraz bez problemu prawie zawsze możecie kupić ją w Lidlu, a czasem też w innych marketach. Kotleciki jagnięce z Lidla, choć nazywają się "kotleciki jagnięce z kością", nie są klasycznym (kojarzonym z tą nazwą) combrem z kością, tylko (przekładając to na nazwy związane z wołowiną) - t-bone. Czyli składają się z kawałka polędwiczki, kości w kształcie litery T i kawałka mięsa, który według nazewnictwa związanego z wołowiną jest rostbefem.






Składniki na 4 porcje:

- 12 kotletów jagnięcych
- 5 łyżek suszonego, albo świeżego, posiekanego rozmarynu,
- 3 łyżki musztardy sarepskiej albo dijon,
- 6 ząbków czosnku,
- 1 cytryna,
- pieprz, sól,
- olej,
- 8 małych ziemniaków,
- 16 pieczarek,
- pietruszka.






* 3 łyżki rozmarynu, musztardę, 3 wyciśnięte ząbki czosnki, skórę i sok z połowy cytryny, pieprz sól i ok. 50 ml oleju mieszamy w miseczce - tą marynatą zalewamy mięso i odstawiamy do lodówki na minimum 5 godzin (może zostać na całą noc),
* mięso wyjmujemy z lodówki i zostawiamy w temperaturze pokojowej,
* piekarnik nagrzewamy do 160 st.,
* ziemniaki gotujemy w osolonej wodzie tak, żeby nie były jeszcze do końca miękkie - następnie kroimy je w 0,5 cm talarki,
* na patelnie wlewamy olej i mocno go rozgrzewamy - smażymy kotlety z obydwu stron na chwili, aż z zewnątrz zrobią się delikatnie brązowe,
* przekładamy mięso do naczynia żaroodpornego i pieczemy przez ok. 10 minut w zależności od tego, jaki stopień wysmażenia mięsa lubimy (krwiste - ok. 7 minut, średnie - ok. 10, wysmażone - ok. 15) - jeśli chodzi o jagnięcinę zdecydowanie polecam podawanie jej średnio-wysmażonej (jak na zdjęciu) - czyli różowej i soczystej, ale nie surowej w środku,
* w tym czasie talarki z ziemniaków i 3 ząbki czosnku podsmażamy na oleju, doprawiamy pozostałym rozmarynem, pieprzem, solą - na złoty kolor, odkładamy następnie na papier kuchenny (aby ociekł tłuszcz) i przekładamy do miski,
* w małym rondelku rozgrzewamy olej (tyle, żeby zakrył pieczarki) i smażymy w nim umyte, ale nie obrane pieczarki kilka chwil - mają być ładnie zarumienione,
* pieczarki posypujemy drobno posiekaną pietruszką, solą i kilkoma kroplami soku z cytryny,
* upieczone mięso można jeszcze dodatkowo posolić, a na każdy talerz położyć ćwiartkę cytryny - jej smak bardzo współgra ze smakiem jagnięciny delikatnie go podkręcając.





11/02/2014

gruszka gotowana w winie z musem mascarpone i zabajone

Dziś czuję, że wstęp jest zbędny. Przed Wami absolutnie obłędny deser (tak, to drugi deser na blogu!). Cudownie miękka i aromatyczna gruszka, mus z mascarpone z "pazurem" i delikatna pianka zabajone z wina, w którym gotowała się gruszka. Kolory, smaki i faktury... Kompozycja zamknięta. :)





 
Składniki na 4 porcje:

- 4 gruszki,
- 400 g serka mascarpone,
- 100 ml śmietany 18-30%,
- 1 cytryna,
- 20 ml likieru (pomarańczowy, cytrynowy, amaretto),
- 2 łyżki cukru trzcinowego,
- 750 ml czerwonego, półwytrawnego/wytrawnego wina (polecam do tego wino w przedziale 8-15 zł :) ),
- 4 żółtka,
- 5 łyżek białego, drobnego cukru,
- cynamon (mielony albo laska),
- goździki,
- pół laski wanilii (ewentualnie cukier waniliowy albo wanilinowy),






* Gruszki obieramy i gotujemy na średnim ogniu w czerwonym winie z cynamonem, goździkami i wanilią - ok. 30 minut, należy sprawdzić widelcem, czy gruszka jest już miękka,
* do miseczki przekładamy serek mascarpone, śmietanę, sok z połowy cytryny, skórkę z cytryny, likier - dokładnie mieszamy do uzyskania jednolitej konsystencji,
* ugotowane gruszki kroimy na pół, usuwamy gniazdo nasienne, 
* do garnka nalewamy ok. 2 cm wody (do kąpieli wodnej), szykujemy miseczkę, której dno można swobodnie zanurzyć w garnku (ale tak, żeby nie dotykała poziomu wody), garnek stawiamy na średnim ogniu,
* do miseczki wlewamy żółtka (w temperaturze pokojowej) i miksujemy je przez ok. minutę - dla uzyskania jednolitej konsystencji, powoli dodajemy biały cukier, cały czas mieszając,
* odlewamy 50 ml wina, w którym gotowały się gruszki,
* miskę z żółtkami zanurzamy w garnku, stopniowo dodajemy wino - miksujemy ok. 3 minuty (do uzyskania puszystej pianki),
* do masy z mascarpone dodajemy cukier trzcinowy (dopiero teraz, żeby się nie rozpuścił),
* na głęboki talerz wykładamy - masę mascarpone, na nią pół ugotowanej gruszki, dookoła polewamy winnym zabajone,
* całość można jeszcze posypać trzcinowym cukrem i skórką z cytryny.





10/30/2014

carpaccio wołowe z oliwą truflową i marynowanym pieprzem

Carpaccio wołowe (i nie tylko) to danie, które można spotkać w większości włoskich restauracji. Coraz częściej także w tych nowoczesnych i europejskich. Jestem prawdopodobnie największą na świecie fanką i miłośniczką tego klasycznego, minimalistycznego dania w związku z czym - zamawiam je zawsze, kiedy tylko mogę. Przyznam się nawet, że mam taką małą, osobistą misję - odnaleźć najlepsze carpaccio we wszechświecie! Bo choć potrawa wydaje się być nieskomplikowana, oparta wyłącznie na kilku składnikach - carpaccio może być daniem po prostu podłym, a może być absolutnie obezwładniającym, idealnym i zrównoważonym dziełem. 
Przede wszystkim, jak zawsze - chodzi o jakość składników. Oczywiście, możecie zrobić carpaccio z udźca, ale to nigdy nie będzie to samo co carpaccio z polędwicy. Po prostu. Tak samo, jak możecie zrobić mielony tatar z łopatki, ale to nigdy nie będzie siekany tatar z polędwicy. Jedyną dopuszczalną opcją, poza polędwicą, jest dla mnie ligawa - skądinąd zwana "fałszywą polędwicą". :) 
Ser - koniecznie twardy, wręcz kruchy. Nie musi być parmezan, doskonale sprawdza się tańszy - grana padano, rukola - świeża, orzeźwiająca, chrupiąca. Oliwa - tym razem to musi być oliwa z oliwek i najlepiej extra virgin, kiepska oliwa zepsuje to danie. Bardzo lubię dodawać do carpaccio kilka kropel oliwy truflowej - ale nie wyłącznie, jest zbyt intensywna. Sól - raczej nie kamienna, a morska, jeśli mamy. Może być też himalajska, biała lub różowa, ale zdecydowanie polecam morską. Uwielbiam wersję z kilkoma ziarenkami marynowanego, zielonego pieprzu - jest tym elementem, który sprawia, że danie jest "skończone" i "pełne". W tym daniu, niestety, nie polecam iść na skróty. 







Składniki na (solidne) 4 porcje:

- ok. 500 g polędwicy wołowej/ligawy,
- ok. 75 g twardego sera typu parmezan, grana padano,
- 1 duży ząbek czosnku,
- garść świeżej rukoli,
- kilka ziarenek zielonego, marynowanego pieprzu,
- sól morska, grubo mielony pieprz,
- oliwa z oliwek extra virgin + kilka kropli oliwy truflowej,
- pół cytryny.






* Polędwicę dokładnie oczyszczamy - tłuszcz jest mile widziany w przypadku przygotowywania befsztyków czy wellingtonów, ale robiąc carpaccio staramy się, by było go jak najmniej,
* odkrawamy część, z której będziemy przygotowywać danie (resztę możemy zużyć na tatar, stek, wellingtona, albo... na kolejną porcję),
* przygotowujemy kawałek folii spożywczej, którą dokładnie owijamy mięso w równy i estetyczny rulon - chodzi o to, by krojone następnie mięso miało ładny, okrągły kształt,
* zawinięte mięso wkładamy na 1-2 godziny (można dłużej) do zamrażalnika - zmrożone mięso znacznie łatwiej jest pokroić w cienkie plastry,
* czosnek obieramy i kroimy w bardzo, bardzo cieniutkie plasterki,
* rukolę myjemy i suszymy,
* ser kroimy na bardzo cienkie plastry - (w zasadzie całe danie ma się składać z elementów pokrojonych w "cienkie plasterki", tylko w ten sposób można uzyskać idealną kompozycję, szalenie ważne w tym daniu jest zachowanie równowagi - zbyt duże kawałki sera źle wpływają na jego smak, za dużo pieprzu, o jedną kroplę oliwy zbyt wiele - należy być bardzo ostrożnym, żeby nie przesadzić w żadną stronę i nie zniszczyć dodatkami smaku mięsa),
* po określonym czasie, mięso wyjmujemy z zamrażalnika i kroimy w cienkie plastry,
* talerz smarujemy oliwą truflową i lekko solimy, następnie kładziemy plasterki wołowiny - ponownie solimy, pieprzymy, wyciskamy sok z cytryny, skrapiamy oliwą z oliwek,
* na mięsie kładziemy po kolei - plasterki czosnku (rozkładamy równomiernie), kilka ziaren zielonego pieprzu, plasterki parmezanu/ grana padano i świeżą rukolę,
* całość raz jeszcze polewamy odrobiną soku z cytryny i oliwą.


Podajemy z chrupiącą bagietką i oczywiście najlepiej z czerwonym, wytrawnym - cierpkim i "gęstym" winem... 



















10/13/2014

stek z tuńczyka w sezamie z dwoma sosami

    Oto on... - TUŃCZYK! Powszechnie uważany za jedną z najsmaczniejszych ryb na świecie, ceniony za swoją niezrównanie apetyczną barwę (oczywiście występuje w kilku odmianach), ulubieniec sushimaniaków. Choć dobrze zrobiony tuńczyk potrafi swoim smakiem - przysłowiowo - rozłożyć na łopatki, niestety - równie łatwo jest go zepsuć. W porównaniu do łososia jest znacznie chudszą rybą - o mniejszej zawartości tłuszczu - a to oznacza, że nietrudno jest go przesuszyć i sprawić, żeby był mało soczysty. W takim przypadku pozostaje ratować się sosami, ale... zamiast tego, proponuję obchodzić się z nim jak z jajkiem i przed nonszalanckim wrzuceniem na patelnię - poczytać kilka artykułów i przepisów. Zwłaszcza, że jest to dość droga ryba. W związku z tym, na początek chciałabym zaproponować wersję tuńczyka, którą "trudno jest zepsuć", czyli taką, w której ryba jest w środku surowa. Danie smakiem przypomina opalane sashimi (plasterki świeżej, surowej ryby w kuchni japońskiej), ale dzięki sosom i "skorupce" z sezamu - dostaje ekstra kopa! 






Składniki (na 4 osoby w formie przystawki):

- 400 g świeży (!) stek z tuńczyka (można go dostać w Lidlu, Makro, Selgrosie, czasem także w Bierdonce),
- garść sezamu,
- 50 ml sosu sojowego,
- 1 łyżka oleju sezamowego,
- 1 łyżka sosu rybnego,
- 1 łyżka miodu,
- pół świeżej papryczki chilli,
- pół ząbka czosnku,
- 5 cm kawałek jasnej części pora,
- 1 łyżka soku z limonki,
- 3 łyżki majonezu,
- 1 łyżeczka tabasco,
- marynowany różowy imbir,
- łyżka klarowanego masła.






* Stek z tuńczyka obtaczamy w sezamie i smażymy na patelni na klarowanym maśle - ok. 1,5 minuty z każdej strony - na średnio-wysokiej temperaturze - tak, żeby sezam się zarumienił, ale nie spalił,
* przygotowujemy sosy - pierwszy - łączymy sos sojowy, olej sezamowy, sos rybny, miód, pokrojoną drobno papryczkę chilli i czosnek, - drugi - majonez, tabasco i sok z limonki, 
* stek z tuńczyka kroimy na 5 mm plastry, rozkładamy na talerzu, a następnie posypujemy drobno posiekanym porem, 
* podajemy z dwoma sosami i marynowanym imbirem (można go doprawić sosem sojowym i chilli).





7/06/2014

carpaccio z łososia - wersja "azjatycka"

Carpaccio z łososia to pokrojone w cienkie plasterki, soczyste mięso jednej z najbardziej znanych i lubianych ryb. Można przygotować je z także łososia wędzonego, choć moim zdaniem - ze świeżego jest znacznie lepsze. 






CARPACCIO Z ŁOSOSIA
(na 4 porcje)

- ok. 400 g filet ze świeżego łososia,
- świeże chilli,
- sezam,
- łodyżka selera naciowego,
- kilka liści świeżej mięty,

dressing:

- 1 porcja sosu rybnego,
- 1 porcja sosu sojowego,
- 0,5 porcji oleju sezamowego,
- 1,5 porcji soku z limonki.

+folia plastikowa, kiełki








* Świeży filet z łososia pozbawiamy skóry i wycinamy szare mięso, które się pod nią znajduje (wygląda nieestetycznie) a także usuwamy ości,
* filet zawijamy w ciasny rulon i owijamy folią plastikową (nie trzeba tego robić, ale dzięki temu mięso będzie miało kształt okrągłych plasterków, co bardzo ładnie prezentuje się na talerzu :) ) i chowamy do zamrażalnika na ok. 2 godziny,
* w tym czasie przygotowujemy dressing łącząc ze sobą wszystkie składniki - odkładamy na co najmniej pół godziny - dzięki temu smaki przejdą sobą na wzajem i sos uzyska jednolity, przepyszny smak,
* drobno siekamy chilli (ilość zależy od naszej odporności na ostry smak, jednakże warto nie przesadzać aby nie zabić delikatnego aromatu ryby) i miętę, a seler naciowy kroimy w cieniutkie plasterki,
* łososia kroimy bardzo cienko na krajalnicy lub bardzo ostrym nożem i układamy na talerzu - polewamy dressingiem oraz dekorujemy chilli, miętą, selerem naciowym i białym sezamem

Całość świetnie komponuje się z odrobiną kiełków - ja najbardziej lubię kiełki brokuła. 




6/03/2014

tatar z łososia z mango i awokado

Trudno znaleźć większego fana surowego mięsa ode mnie, przyznaję się bez bicia. Każdego możliwego rodzaju i przygotowywanego w każdy możliwy sposób. Ah, bezwstydnie rumienię się na widok tatara, łaskocze mnie w brzuchu kiedy myślę o sushi, ślina niekontrolowanie napływa mi do ust i bezwładnie miękną kolana na myśl o carpaccio... - brzmi jak choroba, czy rodzaj kulinarnie hedonistycznego upośledzenia?






Dziś, dla delikatnych rumieńców - świeży, soczysty, różowy TATAR Z ŁOSOSIA. Nie jestem fanką mielonych tatarów, zwłaszcza gdy mamy do czynienia z dobrej jakości mięsem - ono zwyczajnie na to nie zasługuje. Wyczuwalne kawałki są znacznie smaczniejsze i mają przyjemniejszą fakturę (która jest nie bez znaczenia w Kuchni [i poza nią...]).

TATAR Z ŁOSOSIA Z MANGO I AWOKADO

Składniki na 4 porcje:

- ok. 350g świeżego, surowego łososia (bez większych obaw można używać łososia z Lidla i Biedronki),
- 1 dojrzałe mango,
- 1 dojrzałe awokado,
- 2 cebulki szalotki (albo 1 zwykła cebula),
- 2 łyżki sezamu (najlepiej biały i czarny),
- kilka plasterków różowego, marynowanego imbiru (nie jest konieczny, ale daje świetnego KOPA!),
- 1 limonka,
- 2 łyżki oleju sezamowego,
- 1 łyżka oliwy z oliwek (najlepiej z chilli),
- 2 łyżki sosu sojowego,
- pieprz,
- kiełki (np. brokuła).

+ kawałek trawy cytrynowej (dla chętnych - nie jest łatwo ją zdobyć, ale świetnie smakuje, jeśli ją mamy - do tatara dodajemy jedną łyżeczkę bardzo drobno posiekanej),
+ pasta wasabi (jeżeli chcemy jej użyć, do sosu dodajemy ok. pół łyżeczki).






* Mango i awokado obieramy, przecinamy na pół i wyjmujemy pestkę - kroimy w kostkę (ok. 4mm),
* zdejmujemy delikatnie skórę z łososia (jeśli kupiliśmy ze skórą) i usuwamy brunatne mięso między skórą, a różowym mięsem (nadaje się do jedzenia, ale wygląda nieestetycznie) - następnie siekamy łososia, ale nie bardzo drobno, najlepiej na kostkę wielości awokado i mango,
* biały i czarny sezam prażymy na suchej, dobrzej rozgrzanej patelni,
* cebulę/szalotkę i marynowany imbir drobno siekamy,
* do miseczki wlewamy olej sezamowy, oliwę z oliwek, sos sojowy i wyciśnięty sok z limonki - mieszamy,
* posiekane mięso łososia łączymy w miseczce z awokado, mango, cebulą/szalotką, imbirem, prażonym sezamem (odrobinę możemy zostawić dla dekoracji) - całość polewamy sosem i bardzo dokładnie mieszamy - zawsze należy spróbować tatar przed podaniem, dodać pieprz, ewentualnie sól czy inne składniki - powinniśmy uważać z ilością sosu, aby po rozłożeniu dania na talerzach nie wypływał z niego,
* tatar formujemy jak nam się podoba i rozkładamy na talerzach,
*dekorujemy sezamem i kiełkami. 







4/20/2014

carpaccio z kaczki... na dwa sposoby!

Dzień dzisiejszy jest bez wątpienia bardzo wyjątkowy. Z tej okazji... wyjątkowe danie. Coś rzadko spotykanego, być może szokującego, nowego, dziwnego? Według mnie jest to przepyszne, nietuzinkowe danie, którym można zrobić duże wrażenie na gościach, rodzinie... na wszystkich tych, z którymi chcemy dzielić się radością Jedzenia. Nie jest to absolutnie posiłek na co dzień, wyśmienicie nadaje się na rocznicę, wyjątkową randkę, święta... Aj, każdemu kulinarnie odważnemu absolutnie polecam, a tym odrobinę bardziej nieśmiałym i mniej heroicznym - radzę się przełamać - warto! 

Carpaccio jest to oryginalnie danie włoskie, przygotowywane z surowej polędwicy wołowej, pokrojonej w cienkie plasterki i przyprawionej - zwykle oliwą, cytryną, parmezanem... Obecnie carpaccio przygotowywane jest niemal na całym świecie, ze wszystkiego - ryb, mięs, warzyw i jak widać - drobiu. Zdecydowanie topowe dla fanów surowego mięsa - sushi, tatarów, sashimi. 

Wersja z kaczki jest całkowicie bezpieczna (raczej nie polecam zastępować kurczakiem ;) ), pyszna i w rzeczywistości nie tak droga, jak może się wydawać. Jedna pierś w Lidlu kosztuje 7-8 zł. 

Typowo, kobieco, bo nie mogłam się zdecydować... - dwie wersje tego dania.








CARPACCIO Z KACZKI MARYNOWANE W CYNAMONIE Z ŻURAWINĄ I POMARAŃCZAMI

Składniki na 2 porcje:

- 1 pierś z kaczki (może być też gęś),
- 1 łyżka cynamonu,
- 1 łyżka goździków,
- 1 łyżeczka kurkumy,
- 1 łyżka miodu,
- 1 łyżka oliwy z oliwek,
- sok z 1 pomarańczy,
- kremowy ocet balsamiczny,
- 2 łyżeczki żurawiny (ze słoiczka),
- orzeszki pinii (świetnie pasują do tego dania, ale można je zastąpić orzechami włoskimi),
- pieprz, sól.






* W miseczce mieszamy cynamon, kurkumę, zmielone goździki, miód, oliwę, odrobinę pieprzu i soli - tak, aby wyszła gęsta pasta,
* pierś z kaczki obtaczamy dokładnie, z każdej strony pastą i zostawiamy w niej na kilka godzin (najlepiej na noc),
* kaczkę, razem z pastą owijamy bardzo ciasto folią plastikową (może być aluminiowa, jeśli nie mamy), tworząc z niej rulon - wkładamy do zamrażalnika na ok. 2 godziny (chodzi o to, żeby kaczka stwardniała i można było ją bez problemu kroić),
* twardą kaczkę wyjmujemy z zamrażalnika, odwijamy folię i kroimy na bardzo (bardzo!) cienkie plasterki (można użyć krajalnicy albo dobrego noża) i rozkładamy na półmisku,
* mięso posypujemy odrobiną soli i pieprzu, polewamy ostrożnie sokiem z pomarańczy i kremowym octem balsamicznym,
* w kilku miejscach kładziemy kleksy z żurawiny,
* na patelni prażymy orzeszki pinii (ewentualnie włoskie) i dekorujemy nimi talerz.






CARPACCIO Z KACZKI MARYNOWANE W TYMIANKU Z PARMEZANEM I GRANATEM

Składniki na 2 porcje:

- 1 pierś z kaczki,
- 4 łyżki tymianku (najlepiej świeżego!),
- 1 łyżka majeranku,
- 4 łyżki miodu,
- 4 łyżki oliwy z oliwek,
- 2 ząbki czosnku,
- 2 łyżki soku z cytryny,
- orzeszki pinii,
- 1 owoc granatu,
- kremowy ocet balsamiczny,
- kilka plasterków parmezanu,
- pieprz, sól.






* Podobnie jak w poprzednim przepisie - robimy 'pastę' - z 1 łyżki tymianku, 1 łyżki majeranku, 1 łyżki miodu, 1 łyżki oliwy z oliwek, 1 bardzo drobno posiekanego ząbka czosnku oraz odrobiny pieprzu i soli - marynujemy w tym kaczkę - mrozimy - kroimy na cienkie plasterki,
* do rondelka wlewamy pozostałą oliwę, miód, drobno posiekany ząbek czosnku, pozostały tymianek i sok z cytryny - gotujemy kilka minut na średnim ogniu mieszając - do połączenia się składników i redukcji płynu,
* plasterki kaczki - pokrojone i rozłożone na półmisku - polewamy sosem z rondelka (po ostygnięciu) oraz octem balsamicznym, 
* na patelni prażymy orzeszki pinii - dekorujemy nimi mięso,
* obieramy owoc granatu, wyjmujemy czerwone kuleczki i dekorujemy mini talerz,
 * na koniec - wszystko posypujemy kilkoma listkami parmezanu.






Obydwie wersje są bardzo smaczne i warte wypróbowania. Mimo wielu podobieństw w przepisach, bardzo się od siebie różnią w efekcie końcowym - zwłaszcza ze względu na marynatę/pastę. Absolutnie polecam na ważne i wyjątkowe okazje. 



 





3/30/2014

łosoś gravlax i szalony ogórek



Gravlax z łososia to słynny skandynawski przysmak. Najczęściej marynowany w soli z cukrem i koperkiem, nierzadko też w burakach i chrzanie... Dziś wersja odrobinę bardziej oryginalna - bo nawiązująca smakami do Japonii. Do tego super-świeża i super-szybka sałatka z zielonego ogórka - fantastyczny przekąskowy zestaw, zwłaszcza przy tak cudownej pogodzie, jedzony na dworze! Należy się jedynie uzbroić w odrobinę cierpliwości... ale o tym zaraz :)




Składniki:


NA GRAVLAX


- ok. 300g filetu ze świeżego łososia (w każdej Biedronce),

- 2 duże łyżki białego cukru,
- 2 duże łyżki soli (najlepiej morskiej),
- 1 i 1/2 dużej łyżki wasabi (obecnie można dostać prawie wszędzie, a bardzo warto zainwestować w paczuszkę),
- ok. 75 ml białego alkoholu (najlepiej sake, jeśli nie mamy - wódki albo np. tequili).





NA OGÓRKA


- 1 duży zielony ogórek,

- kawałek chilli (może być suszone, jak zawsze - lepiej mieć świeże),
- kawałek świeżego imbiru,
- 1 ząbek czosnku,
- 1 duża łyżka sezamu,
- kilka listków mięty,
- kilka listków pietruszki,
- 1 łyżka sosu sojowego,
- 1 łyżka soku z limonki/cytryny.

+ odrobina wasabi i sosu sojowego "na potem".








* Jeżeli kupiliśmy filet z łososia ze skórką - zdejmujemy ją delikatnie i ostrożnie, żeby nie uszkodzić mięsa,
* do jednej miseczki wrzucamy cukier, sól, wasabi i wlewamy alkohol - mieszamy bardzo dokładnie,
* łososia smarujemy dokładnie z każdej strony powstałą "pastą" i pakujemy w folię aluminiową - ciasno i bez otworów,
* łososia w folii wkładamy do pojemnika, przyciskamy ciężkim słoikiem/puszką,
* i w końcu... najtrudniejszy moment - czekamy 3-5 dni, żeby łosoś przeszedł intensywnym smakiem pasty, wymaga do sporo cierpliwości, ale zapewniam - warto!,
* po 3-5 dniach (nie należy zupełnie obawiać się o to, że to świeża ryba, sól i alkohol odpowiednio się nią w tym czasie zajmują ;) ) wyjmujemy łososia z folii, delikatnie zdejmujemy część pasty ręką lub papierem kuchennym, a następnie kroimy mięso na bardzo cienkie plasterki (jak sashimi),
* podajemy z sosem sojowym, wasabi i np. prażonym sezamem.




* Zielony ogórek kroimy z cienkie, ale szerokie paski (najłatwiej jest to zrobić obieraczką), 
* czosnek, chilli, miętę, pietruszkę i imbir drobno siekamy i wrzucamy do miseczki,
* sezam prażymy chwilkę na suchej patelni,
* do miski z posiekanymi składnikami wlewamy sos sojowy i sok z limonki, następnie całość mieszamy,
* powstałym sosem polewamy ogórka, a całość posypujemy prażonym sezamem. 

Sałatka świetnie pasuje jako dodatek do marynowanego łososia. 








...bez względu na to, co, gdzie i z kim będziecie dziś jeść, proponuję wybrać się na łąkę, pole, nad jezioro albo nad rzekę. Najlepiej z jakąś miłą buteleczką - cóż, pogoda nie pozostawia dziś wyboru!





(dowód na to, jak w prosty sposób można zostać oczarowanym ciasteczkową etykietką i nie zważać na nic innego, eh...)